Niekorzystny dla „frankowiczów” wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia – Śródmieścia we Wrocławiu z 7 czerwca 2018 r., I C 111/18. Komentarz.

1. Otrzymałem na Twitterze (Panie Piotrze dziękuję!) wyrok z uzasadnieniem Sądu Rejonowego dla Wrocławia – Śródmieścia we Wrocławiu z 7 czerwca 2018 r., I C 111-18, którym oddalono w całości żądanie zapłaty skierowane przez kredytobiorców względem banku.

2. Kredyt indeksowany. Z części historycznej uzasadnienia omawianego wyroku wynika, że najistotniejsze elementy zostały zawarte w pozwie. A jednak się nie udało. Zatem, odnosząc się do poszczególnych elementów stanowiska sądu I instancji:

3. Fragment nr 1, Sąd:

„Dopuszczalność wskazanej umowy nie była zasadniczo kwestionowana tak w orzecznictwie sądowym, jak i nauce prawa. W art. 4 ustawy z 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, która wprowadzała do porządku prawnego szczególną regulację kredytu indeksowanego do waluty obcej wskazywano wprost, że ustawa znajduje zastosowanie do umów zaciągniętych przed jej wejściem w życie, w zakresie, w jakim nie zostały jeszcze spłacone. Oznaczało to, ze ustawodawca nie widział, co do zasady, przeszkód w uznaniu tego rodzaju umów za ważne, pomimo ich zawarcia przed wejściem w życie ustawy nowelizującej”.

4. Wydaje się, że sąd I instancji mylnie odczytał przepisy ustawy antyspreadowej. Wskazać należy, że to, że jakaś umowa jest dopuszczalna w świetle polskiego porządku prawnego, została nawet uregulowana jako umowa nazwana, nie wyklucza stwierdzenia jej nieważności. Zawsze trzeba przeanalizować konkretną czynność prawną względem powszechnie obowiązujących przepisów prawa. W przeciwnym razie żadna umowa pożyczki, opłata „półkowa” czy polisolokata nie zostałaby zakwestionowana, co przecież ma miejsce na porządku dziennym.

5. Zatem samo wprowadzenie do art. 69 ust. 2 ustawy – Prawo bankowe („b.”) pkt. 4a w żaden sposób nie oznacza, że ustawodawca uważał za ważne dotychczas zawarte umowy. Co więcej, skoro ustawodawca dostrzegł konieczność wprowadzenia pkt. 4a, to uznał, że dotychczasowe umowy zawierają wadę, są zbyt „ogólne” (oględnie pisząc). Oczywiście takie umowy funkcjonowały, ale tak jak każdy stosunek prawny, powinny zostać w konkretnej sprawie ocenione względem art. 58 k.c. i 3851 i n. k.c.

6. Zatem ustawa antyspreadowa może co najwyżej służyć do zakwestionowania konkretnej umowy (z uwagi na to, że posiadała ona brak, który dostrzegł ustawodawca), a nie do stwierdzenia jej ważności.

7. Fragment nr 2, Sąd:

„Przeciwko dopuszczalności wskazanej umowy formułuje się najczęściej dwa zarzuty. Pierwszy opiera się na twierdzeniu, ze obowiązek kredytobiorcy ogranicza się do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu w walucie, w której nastąpiła wypłata, wraz z odsetkami, przepis art. 69 ust. 1 prawa bankowego ma zaś w tych zakresie charakter normy bezwzględnie obowiązującej. Zdaniem Sądu nie jest to wnioskowanie uzasadnione. Obowiązek zwrotu wykorzystanego kredytu dotyczy zwrotu wykorzystanej kwoty oddanych do dyspozycji kredytobiorcy środków pieniężnych. Wartość tych środków może być jednak wyrażona przy użyciu klauzuli opisanej w art. 3581 § 2 kc. Ustawa nie zabrania bowiem określenia w ten sposób w umowie „kwoty środków pieniężnych”. Konsekwencją wykorzystania wskazanej klauzuli jest obowiązek zwrotu kredytu z uwzględnieniem wartości wyrażonej za pomocą tej klauzuli. Nie narusza to natury stosunku zobowiązaniowego wyrażonej przepisem art. 69 ust. 1 prawa bankowego. Kwota zobowiązania powodów jest wyrażona w walucie obcej nie dlatego, że w takiej kwocie spełniono świadczenie na ich rzecz ale dlatego, że posłużono się mechanizmem indeksacyjnym, Przepis art. 69 ust. 2 pkt ustawy – prawo bankowe nie sprzeciwia się przy tym obliczaniu odsetek od kwoty kapitału wyrażonej przy użyciu klauzuli waloryzacyjnej.

W konsekwencji świadczenie należne powodom w umowie o kredyt waloryzowany do waluty obcej oznaczone jest w złotych polskich, a świadczenie należne stronie pozwanej – w walucie obcej, tyle że może być spełnione w walucie polskiej. Późniejsze wahania kursowe nie wpływają zatem na wysokość zobowiązania wyrażonego w walucie obcej – to jest bowiem niezmienne”.

8. W mojej ocenie sąd I instancji nie dostrzega istotnej okoliczności: pomiędzy określeniem kwoty w złotych a określeniem kwoty we frankach szwajcarskich występuje jeszcze jeden element – przeliczenie po kursie kupna z tabeli banku. Kursie kształtowanym jednostronnie przez bank, w sposób zupełnie nieznany dla kontrahenta (uważam, że nie ważne czy to konsument, czy przedsiębiorca).

9. Ten element jest „dość” ważny. Pozwala on bowiem ustalić kwotę we frankach szwajcarskich i zastosować „korzystniejsze” oprocentowanie, którego podstawą jest wskaźnik LIBOR. To od kwoty w CHF naliczane było oprocentowanie a następnie ustalana rata kapitałowo-odsetkowa (po raz kolejny przeliczana, tym razem po kursie sprzedaży), a więc postanowienia przedmiotowo istotne umowy kredytu zgodnie z art. 69 ust. 1 p.b.

10. Wyjęcie tego jednego elementu, koniecznego do przekształcenia kwoty wyrażonej w PLN w kwotę w CHF ma ten skutek, co wyjęcie jednego elementu domina. Upada cała konstrukcja. Bez przeliczenia po kursie kupna nie da się określić kwoty w CHF, nie można zatem zastosować oprocentowania opartego o wskaźnik LIBOR, określić raty kapitałowo-odsetkowej, przeliczenia po kursie sprzedaży, a zatem kwoty do zwrotu na rzecz bank.

11. Wyeliminowanie klauzul szczegółowych dotyczących przeliczeń po kursie kupna i kursie sprzedaży oznacza upadek całego mechanizmu indeksacji. Norma ogólna bowiem nie nadaje się do wykonania, pozostając nietransparentną – nie może zatem być skutecznie inkorporowana do umowy z wzorca.

12. Fragment nr 3, Sąd:

„Konieczne byłoby uwzględnienie dwóch zasadniczych czynników. Po pierwsze należałoby pamiętać, że umowa o kredyt nawet pomimo wadliwej klauzuli waloryzacyjnej pozostaje umową o kredyt waloryzowaną do waluty obcej. Po drugie należałoby poszukiwać obiektywnego miernika indeksacji, niezależnego od obu stron umowy. Umowa pomiędzy stronami byłaby zatem utrzymana, a powodowie zachowaliby prawo do korzystnego (w stosunku do kredytu nie waloryzowanego) oprocentowania. (…).

Zgodnie z art. 6 ust. 1 wskazanej dyrektywy na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Za niewłaściwą w kontekście tej dyrektywy TSUE uznał w wyroku w sprawie C-618/10 możliwość uzupełnienia umowy o warunek nie wskazany w umowie, który miałby zastąpić warunek uznany za niedozwolony. W kolejnym orzeczeniu Trybunał złagodził jednak swoje stanowisko. W wyroku z 30 kwietnia 2014 r. (sygn. C-26/13) wskazano, że w świetle przywołanej dyrektywy dopuszczalne jest aby sąd krajowy zastąpił warunek nieuczciwy przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym”.

14. Sąd I instancji mylnie odczytał orzeczenie C-26/13 w sprawie Arpad Kasler i in. Jakkolwiek Trybunał Sprawiedliwości dopuścił możliwość zastąpienia nieuczciwego warunku przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, to zaznaczył, że może to nastąpić, gdyby upadek całej umowy wywołał skutki niekorzystne dla konsumenta. W polskich realiach nieważność/nieistnienie umowy pozbawia kredytobiorcę fikcyjnego długu, sztucznie wykreowanego przez bank, oderwanego od wartości nieruchomości, zatem nie może być dla niego niekorzystne, nawet w sytuacji konieczności rozliczenia się z kredytodawcą (choć w tym przypadku skłaniam się do tezy o przedawnieniu potencjalnych żądań banku).

15. W tym zakresie wydaje się, że sąd I instancji pominął inne istotne orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które wykluczają szukanie obiektywnego miernika indeksacji:

„Artykuł 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że nie pozwala on sądowi krajowemu, jeżeli stwierdził on nieuczciwy charakter postanowienia dotyczącego kary umownej w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, na ograniczenie się, do czego upoważnia go prawo krajowe, do obniżenia przewidzianej przez nie kwoty kary umownej obciążającej tego konsumenta, lecz zobowiązuje go do zwykłego niestosowania rzeczonego postanowienia wobec konsumenta”.

[zob.: wyr. z 30 maja 2013 r., C-488/11, Dirk Frederik Asbeek Brusse i Katarina de Man Garabito przeciwko Jahani BV]

„Wykładni art. 6 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy dokonywać w taki sposób, że przy ocenie kwestii, czy zawierająca jeden lub więcej nieuczciwych warunków umowa przedsiębiorcy z konsumentem może nadal obowiązywać po wyłączeniu z niej tych warunków, sąd rozpatrujący spór w tej sprawie nie może przyjąć jako podstawy rozstrzygnięcia jedynie tego, iż unieważnienie wspomnianej umowy w całości byłoby ewentualnie bardziej korzystne dla jednej z jej stron, w tym wypadku konsumenta. Dyrektywa ta nie stoi jednak na przeszkodzie temu, aby państwo członkowskie przewidziało, z poszanowaniem prawa Unii, że zawarta przez przedsiębiorcę z konsumentem umowa zawierająca jeden lub więcej nieuczciwych warunków jest nieważna w całości, jeśli takie rozwiązanie zapewnia konsumentowi lepszą ochronę.

W takim kontekście sąd krajowy, który stwierdza, że zawarte w umowie warunki mają nieuczciwy charakter, jest zobowiązany zgodnie z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, po pierwsze, do wyciągnięcia wszelkich wynikających z tego zgodnie z prawem krajowym konsekwencji tak, aby owe warunki nie były wiążące dla konsumenta (zob. ww. wyrok w sprawie Asturcom Telecomunicaciones, pkt 58 i 59 oraz postanowienie z dnia 16 listopada 2010 r. w sprawie C-76/10 Pohotovosť, Zb. Orz. s. I-11557, pkt 62), oraz, po drugie, do dokonania oceny, czy omawiana umowa może nadal obowiązywać po wyłączeniu z niej tych nieuczciwych warunków (zob. ww. postanowienie w sprawie Pohotovosť, pkt 61)”

[zob.: wyr. z 15 marca 2012 r., C-453/10, Jana Pereničová, Vladislav Perenič przeciwko SOS financ, spol. s r.o.]

16. Fragment nr 4, Sąd:

„Nie było przy tym podstaw do przyjęcia, że strony wiąże przez cały okres trwania umowy jakikolwiek stały kurs waluty obcej do waluty polskiej, w tym przyjęty w dacie uruchomienia kredytu. Nie ulega bowiem wątpliwości, że kurs ten miał być odrębnie ustalany w datach płatności poszczególnych rat, a więc miał charakter zmienny w czasie. W związku z powyższym Sąd zauważa, że w sytuacji braku umownego miernika waloryzacji, właściwe będzie wykonanie umowy w oparciu o miernik obiektywny, niezależny od stron, opisujący w najlepszy dostępny sposób przeciętną relację franka szwajcarskiego do waluty polskiej na rynku lokalnym. W ocenie Sądu takim miernikiem jest kurs średni wyliczany przez Narodowy Bank Polski na podstawie art. 24 ust. 3 ustawy o Narodowym Banku Polskim. Zgodnie z uchwałą nr 51/2002 Narodowego Banku Polskiego w sprawie sposobu wyliczania i ogłaszania bieżących kursów walut obcych kurs ten był w okresie, którego dotyczy pozew, ustalany dwustopniowo. W pierwszej kolejności pomiędzy godziną 10.55, a 11.00 NBP kieruje zapytania do 10 banków z „Listy banków pełniących funkcję dealera rynku pieniężnego według wielkości obrotów na rynku walutowym – transakcje „spot” w obszarze waluta – złoty”, zwanej dalej „listą”, o kursy kupna i sprzedaży EUR w złotych stosowane w tych bankach, zwane dalej „kwotowaniem”. W przypadku nieotrzymania wszystkich kwotowań, NBP kieruje zapytania do następnych banków z listy. Następnie wylicza się kurs EUR w złotych, odrzucając po dwa skrajne uśrednione kwotowania dla każdej z walut, jako średnia arytmetyczna z 6 pozostałych uśrednionych kwotowań. Na koniec kurs CHF liczony jest na podstawie wyliczonego na podstawie wskazanych zasad kursu EUR w złotych i rynkowych kursów (serwis informacyjny Thomson, Reuters, Bloomberg) EUR do tej waluty z godziny 11.00. W ocenie Sądu pozwala to uchwycić rynkową wartość waluty zarówno dzięki informacjom z rynku wewnętrznego (zapytania z 10 banków), jak i zewnętrznego (serwisy zagraniczne)”.

17. Pojawiający się art. 24 ust. 3 ustawy o Narodowym Banku Polskim („ustawa”) wskazuje tylko, że NBP ogłasza bieżące kursy walut obcych oraz kursy innych wartości dewizowych (czekam aż ktoś sięgnie po jeden przepis z Kodeksu postępowania cywilnego). Nie precyzuje zasad ustalania tych kursów i ich rodzajów. Zaś uchwała nr 51/2002 nie jest przepisem dyspozytywnym umożliwiającym zastąpienie nieuczciwego warunku w umowie zawartej z konsumentem. Wydaje się, że to rozumowanie, podobnie jak analogia z prawa wekslowego jest zbyt odległe. Artykuł 24 ust. 3 ustawy dotyczy tylko uprawnienia do ogłaszania kursów, nie wskazuje że jakikolwiek kurs może być wykorzystany do rozliczenia transakcji, zwłaszcza kurs średni (NPB publikuje także kursy kupna i sprzedaży).

[por. wyr. Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 10 listopada 2005 r., I ACa 338/05, Lex nr 1642423].

18. Fragment nr 5, Sąd:

„Mając powyższe na uwadze, uznać należy, że dla właściwego wykonywania umowy zgodnie z art. 354 kc kwotę udzielonego kredytu należałoby przeliczyć według średniego kursu NBP z daty wypłaty poszczególnych transz, a następnie według kursu z daty płatności poszczególnych rat ustalić wysokość rat płatnych w poszczególnych miesiącach. Należy podkreślić, że po wejściu w życie z dniem 24 stycznia 2009 r. przepisu art. 358 § 1 i 2 kc, wskazane przeliczenie znalazło dodatkowe umocowanie ustawowe.

Zgodnie z przywołanymi przepisami jeżeli przedmiotem zobowiązania jest suma pieniężna wyrażona w walucie obcej, dłużnik może spełnić świadczenie w walucie polskiej, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe będące źródłem zobowiązania lub czynność prawna zastrzega spełnienie świadczenia w walucie obcej, natomiast wartość waluty obcej określa się według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia wymagalności roszczenia, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe lub czynność prawna stanowi inaczej. Przepisy ustawy z 23 października 2008 r. o zmianie ustawy – Kodeks Cywilny oraz ustawy – prawo dewizowe nie zawierały przepisów przejściowych. Uznać zatem należy, ze znajdowały zastosowanie także do stosunków prawnych o charakterze ciągłym, w zakresie, w jakim data wymagalności nastąpiła po wejściu w życie tego przepisu. Wskazany przepis dotyczy expressis verbis jedynie zobowiązań w walucie obcej. Na podstawie wnioskowania a maiori ad minus wypada stwierdzić, że skoro dopuszczalna jest zapłata zobowiązania wyrażonego w walucie obcej, w walucie polskiej według kursu średniego NBP, to tym bardziej dopuszczalna jest zapłata według takiego kursu zobowiązania wyrażonego w walucie polskiej indeksowanego do waluty obcej. Wskazany przepis ma charakter dyspozytywny. W sytuacji, gdy strony w sposób wiążący nie określiły sposobu przeliczenia raty na złote (albowiem klauzula miała charakter abuzywny) , nie ma przeszkód, aby taki przepis miał zastosowanie z uwagi na treść art. 56 kc. Takie uzupełnienie treści wzorca umownego o przepis dyspozytywny dopuścił, jak to wyżej wskazano Trybunał Sprawiedliwości UE w orzeczeniu z 30 kwietnia 2014 r. (sygn. C-26/13). Samo odwołanie się do przepisu art. 358 kc jako przepisu dyspozytywnego mającego zastosowania w przypadku wadliwości mechanizmu waloryzacyjnego poparła także I. Karasek-Wojciechowicz w „Życie umowy konsumenckiej po uznaniu jej postanowienia za nieuczciwe na tle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE”, red. M. Romanowski, Warszawa 2017, s. 292″.

19. Artykuł 358 § 1 i 2 k.c. oraz przepisy intertemporalne. Arcyciekawa argumentacja, pierwszy raz dostrzegam ją w orzeczeniu „frankowym”, widziałem ją dotychczas tylko w nielicznych pismach. Sąd I instancji ma rację, że art. 358 § 1 i 2 k.c. powinien znaleźć zastosowanie w ramach stosunków prawnych o charakterze ciągłym, nawiązanych przed jego wejściem w życie. Tak to już z prawem międzyczasowym jest.

20. Wada rozumowania sądu I instancji polega jedynie na tym, że zarówno oceny ważności czynności prawnej, jak i abuzywności klauzuli dokonuje się na moment zawarcia umowy. Zatem jeżeli z umowy wyeliminujemy pewien element, dokonując oceny wg stanu z chwili zawarcia umowy, to ewentualny przepis dyspozytywny umożliwiający zastąpienie nieuczciwego warunku powinien obowiązywać w dacie dokonywania czynności prawnej. Jeżeli go wówczas nie było (art. 358 w 2008 r. nie obowiązywał), to brak jest możliwości konstruowania argumentacji na jego podstawie.

21. Fragment nr 6, Sąd:

„Sąd pragnie jednak zauważyć, że możliwe byłoby dowodzenie wysokości nienależnego świadczenia w inny sposób. Nie było jednak możliwe prowadzić w tym zakresie postępowania dowodowego z urzędu, lub też przytaczać okoliczności nie objęte podstawą faktyczną powództwa.

W rozpoznawanej sprawie powódka nie zdecydowała się jednak ostatecznie przedstawić wyliczenia kwoty swojego roszczenia w oparciu o wyżej zaprezentowane rozumowanie”.

22. Ta argumentacja moim zdaniem wypacza sens art. 187 § 1 pkt 1 Kodeksu postępowania cywilnego („p.c.”) w zw. z art. 321 § 1 k.p.c., a także art. 6 § 1 k.p.c.

23. Sąd pisze tak: „Powodzie! To co napisałeś w pozwie – nie jest przeze mnie akceptowane, częściowo. Masz rację, że bank naruszył prawo zawierając z Tobą umowę, ale żadna kwota Ci się nie należy. Nie akceptuję Twojego rozumowania. Ale gdybyś zrobił tak, tak i tak, to coś bym dla Ciebie zasądził. Ja uważam, że rozliczenie powinno być po kursie średnim NBP. To nic, że kursy te są jawne, powszechnie znane (art. 228 § 1 k.p.c.), ja przecież nie będę nic liczyć, nawet jeżeli z urzędu zastępuję nieuczciwy warunek dyspozytywnym przepisem prawa. Nie przejawiałeś inicjatywy dowodowej. Zatem oddalam”.

24. Podobnie zrobił kiedyś Sąd Okręgowy w Warszawie: zmienił korzystny wyrok sądu I instancji i oddalił powództwo, bowiem uważał, ze wszystko powinno być policzone kursem średnim NBP. Za nic miał, że po kilku latach procesu, kredytobiorcy będą musieli wszcząć kolejne postępowanie, żeby odzyskać cokolwiek.

25. Nawet jeżeli strony są reprezentowane przez pełnomocników, to nic nie stoi na przeszkodzie zastosowaniu art. 232 zd. 2 k.p.c. i dopuszczeniu dowodu z urzędu. Zasada kontradyktoryjności nie może być wypaczana, a generowanie kolejnych procesów jest – oględnie pisząc – zbędne.

26. Skoro sąd z urzędu zastępuje nieuczciwy warunek przepisem dyspozytywnym, chociaż nie powinien tego robić, to z urzędu mógłby także ustalić zasady rozliczeń i ewentualną nadpłatę przysługująca kredytobiorcom.

27. Fragment nr 7, Sąd:

„Brak klauzuli waloryzacyjnej powodowałby, ze jedynym ekonomicznym miernikiem oprocentowania byłyby stawki referencyjne właściwe dla waluty, w której wypłacono kredyt – w polskich realiach wyższe dla złotego polskiego, niż franka szwajcarskiego.

Nie jest wreszcie prawdą, że wprowadzenie wzmiankowanej klauzuli obciąża w całości ryzykiem walutowym kredytobiorcę. Nie ma bowiem podstaw do twierdzenia, że w perspektywie całego okresu trwania kredytu z góry wiadomym jest, iż kurs franka szwajcarskiego do złotego polskiego będzie zmieniał wyłącznie na niekorzyść kredytobiorcy. W przypadku wzmocnienia się złotego ryzyko zmiany kursu ponosi bowiem kredytodawca”.

28. Tak jak nie da się ocenić, czy kurs będzie zmieniał się korzystnie lub niekorzystnie, tak nie da się też ocenić, czy kredyt złotowy będzie droższy niż kredyt z elementem walutowym.

29. Poza tym obciążenie ryzykiem walutowym jest czymś innym od prostej zmiany wysokości kursu. Bank z racji swojej pozycji, dokonywanych transakcji oraz zarabiania na kredycie wskutek marży (składnika oprocentowania) w istocie nie był narażony na ryzyko; ono obciążało jedynie kredytobiorcę.

30. Mam nieodparte wrażenie, że sąd I instancji przekombinował, prezentuje sprzeczne, niekonsekwentne stanowisko, a na koniec „umywa ręce”, stwierdzając, że kredytobiorcy nie wykazali roszczenia, choć zapewne przed ogłoszeniem wyroku, nie ujawnił kierunku rozstrzygnięcia, umożliwiając w tym zakresie podjęcie inicjatywy dowodowej.

31. Powodzenia w apelacji!

 

Zdjęcie na stronie głównej: www.pixabay.com / Vzsuzsi

%d bloggers like this: