O dwóch wyrokach w sprawach dotyczących ubezpieczenia niskiego wkładu własnego w kredycie indeksowanym kursem CHF. I jednym nakazie zapłaty w postępowaniu upominawczym.

Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia w Warszawie (zarówno I Wydział Cywilny, jak i VI Wydział Cywilny) wydał w sierpniu i wrześniu 2017 r. dwa korzystne orzeczenia w zakresie zwrotu nienależnego świadczenia pobranego tytułem ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.

Nie jest to nowość w tym Sądzie, można nawet powiedzieć o utrwalonej linii orzeczniczej (w obu wydziałach), jednakże warto o tych sprawach napisać. Pierwsze orzeczenie zapadło w dniu 08.08.2017 r. w sprawie o sygn. I C 518/17, a drugie w dniu 21.09.2017 r. w sprawie o sygn. VI C 1164/17.

W każdej ze spraw pojawiła się odpowiedź na pozew, a w niej wniosek o przesłuchanie stron.

W obu sprawach wniosek o przesłuchanie stron został oddalony. Sąd orzekał tylko i wyłącznie na podstawie dokumentów. Sąd przychylił się do argumentacji pełnomocnika powodów, że dowód z przesłuchania stron nic nie wniesienie do każdej ze spraw, bowiem już na podstawie samego wyglądu wzorca można uznać, że kwestionowane postanowienia nie były indywidualnie negocjowane. Poza tym do wykazania sprzeczności z dobrymi obyczajami i rażącego naruszenia interesów konsumenta nie potrzebne jest przesłuchiwanie stron. Wystarczy w tym przypadku wzorzec samej umowy. Może to zabrzmi przewrotnie, ale treść odpowiedzi na pozew też może się przydać.

Każda ze spraw zakończyła się po jednej rozprawie.

W obu sprawach składy orzekające zwróciły uwagę na uchwałę SN z 20.11.2015 r., III CZP 17/15, [www.sn.pl], w której jasno stwierdzono, że wyrok SOKiK wydany względem jednego przedsiębiorcy jest wiążący w stosunku do wszystkich konsumentów, którzy zawarli z tym przedsiębiorcą umowę na podstawie opracowanego przez niego wzorca. Sądy zaakceptowały pogląd, że skoro SOKiK wypowiedział się w ramach abstrakcyjnej kontroli wzorca, to orzeczenie tego sądu jest wiążące w ramach indywidualnego sporu o zapłatę.

W obu orzeczeniach zwrócono uwagę na to, że nie przedstawiono powodom umów ubezpieczenia zawieranych przez bank z ubezpieczycielem. Znajomość umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego jest istotna chociażby z tej przyczyny, że gdyby ubezpieczyciel wypłacił bankowi odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, pomimo zaistnienia przesłanek wyłączających odpowiedzialność, to w procesie regresowym powodowie mogliby się bronić zarzutem, że nie było podstaw do wypłaty odszkodowania, a zatem ubezpieczyciel nie mógłby uzyskać dla siebie korzystnego orzeczenia. Odrębnym argumentem jest konieczność zweryfikowania rzeczywistego zakresu i kosztu ubezpieczenia – czy w rzeczywistości odprowadzono do ubezpieczyciela składkę w wysokości pobranej od powoda.

Co istotne, w umowach zawierających § 3.3. zazwyczaj wskazywano, że prowizja wynosi 0%; zatem, skoro składka w istocie była finansowaniem zobowiązań banku względem ubezpieczyciela, to – zgodnie z twierdzeniami Banku – stanowiła zakamuflowane przysporzenie majątkowe po jego stronie. Działanie banku kuszącego potencjalnych kredytobiorców prowizją 0%, jednocześnie wprowadzającego ukrytą opłatę na sfinansowanie zobowiązań względem ubezpieczyciela, nazywaną składką, lecz niezapewniającą jakiejkolwiek ochrony kredytobiorcom, stanowi działanie nielojalne, naruszające uczciwość kupiecką.

Co istotne, określenie czy istnieją podstawy do dalszych składek, uzależnione pozostawało od przeliczenia po kursie sprzedaży CHF ustalanym przez bank, a co do którego to kursu nie wskazano w umowie żadnych konkretów. Zatem to w istocie bank decydował o tym, czy pobierze składkę, czy też nie.

[zob. wyr. SOKiK z 27.12.2010 r., XVII AmC 1531/09, Lex, wpisany do Rejestru Klauzul Niedozwolonych pod numerem 5743]

Uzyskanie kredytu nie stanowi ekwiwalentu dla ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Jednoznacznie wyartykułowały to oba składy orzekające, zupełnie ignorując jednostkowe orzeczenia niekorzystne dla kredytobiorców, w których akceptowano taką argumentację.

W obu orzeczeniach zwrócono uwagę, że nie może znaleźć zastosowania art. 411 pkt 1) k. c., wykluczający zwrot nienależnego świadczenia. Kredytobiorcy nie świadczyli – to bank pobierał środki na ubezpieczenie. Ponadto kredytobiorcy zapewniali środki na rachunku w celu uniknięcia przymusu. Dodatkowo, skoro w art. 411 pkt 1) k.c. jest mowa o nieważnej czynności prawnej, to analogicznie należy traktować bezskuteczność z art. 3851 § 1 k.c. Jeżeli świadczenie było spełniane na podstawie klauzuli abuzywnej, to proponent nie może powoływać się na wyłączenie możliwości orzeczenia zwrotu z punktu pierwszego art. 411 k.c.

W obu orzeczeniach przyjęto, że zobowiązanie wynikające z nienależnego świadczenia, ma charakter bezterminowy, a zatem konieczne do rozpoczęcia naliczania odsetek ustawowych za opóźnienie jest uprzednie wezwanie do zapłaty zgodnie z art. 455 k.c.

Co ciekawe, już chyba staje się to normą w sprawach przeciwko mBankowi, regulamin wymieniony w umowie, a regulamin dołączany w trakcie procesu przez mBank, nie do końca są kompatybilne. Zatem sądy pomijają okoliczności/argumenty wywodzone z treści regulaminu.

Ostania kwestia dotyczy sensowności nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym. Złożyliśmy pozew w ramach „zwykłego” procesu, sąd po 0,5 miesiąca uznał, że rozpozna to w postępowaniu upominawczym. Skierował sprawę do „Nc” i po 1,5 miesiąca wydał nakaz. Nakaz wysłano do pozwanej. Wniosła sprzeciw. Sprzeciw do nas idzie, czekamy. Rozprawa odbędzie się w grudniu. Tyle że w innej sprawie, wszczętej w tożsamym momencie, w której nie wydano nakazu zapłaty, jesteśmy już na etapie pisania odpowiedzi na apelację. Zatem czy warto wydawać nakaz, skoro i tak jest pewne, że druga strona zaskarży to orzeczenie? Z punktu widzenia szybkości procesu – nie. Ze statystycznego punktu widzenia – tak, ponieważ to są dwie załatwione sprawy.

Powyższe dotyczy nie tylko nakazów w zakresie zwrotu środków związanych z ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego, ale także spraw nieważności / odfrankowienia, w których także zdarzają się nakazy. Zamiast orzekać nakazem, z pełną świadomością, że bank i tak złoży sprzeciw, moim zdaniem lepiej w ramach zwykłego procesu zaplanować cały tok postępowania. Tak jak zrobił to Sąd w jednej z prowadzonych przez nas spraw dotyczących nieważności / odfrankowienia / sankcji kredytu darmowego, w której zostały wyznaczone od razu 3 rozprawy.

%d bloggers like this: