Wyrok Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16. Klauzula przeliczeniowa abuzywna i co dalej?

I. [Wstęp]

11 października 2017 r. po niespełna 3 miesiącach oczekiwania pojawiło się uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r., II CSK 803/16.

Sąd Najwyższy rozpoznawał skargę kasacyjną powodów od niekorzystnego dla nich orzeczenia jednego z sądów apelacyjnych. Sądy powszechne orzekały o żądaniu pozbawienia wykonalności tytułu wykonawczego, którego podstawę stanowił bankowy tytuł egzekucyjny.

Osoby związane z kredytami z elementem walutowym, czy to jako kredytobiorcy, czy to jako kredytodawcy, czy też jako pełnomocnicy pierwszych albo drugich, z niecierpliwością oczekiwali na pisemne uzasadnienie tego orzeczenia. Motywy ustne, co wynikało z przekazu medialnego, były obiecujące; wg tychże przekazów spłata kredytu powinna następować albo po kursie kupna z dnia wypłaty kredytu, albo po kursie średnim NBP z tej daty.

II. [Orzeczenia sądów powszechnych]

Bankowy tytuł egzekucyjny został wystawiony na podstawie umowy pożyczki denominowanej w CHF, tzn. wskazano w niej kwotę udostępnianych CHF, przeliczanych następnie na PLN po kursie stosowanym przez bank (§ 3.4 umowy). Klauzula ta nie została zakwestionowana w pozwie.

Sąd Okręgowy zawarł co najmniej dwa ciekawe spostrzeżenia. Pierwsze dotyczyło tego, że zdaniem Sądu Okręgowego wykazanie, że roszczenie stwierdzone bankowym tytułem egzekucyjnym opatrzonym klauzulą wykonalności jest niezasadne choćby w części, powoduje, iż cała wierzytelność stwierdzona tytułem egzekucyjnym musi być uznana za niezasadną, ponieważ w postępowaniu wszczętym na podstawie art. 840 k.p.c. sąd bada prawidłowość informacji dotyczącej wysokości całej stwierdzonej w tytule wierzytelności. Drugie natomiast odnosiło się do uznania postanowienia przewidującego spłatę pożyczki po kursie sprzedaży CHF za główne świadczenie, które jest niejednoznaczne, a przez to abuzywne, co jednak nie pociągnęło za sobą w ocenie Sądu Okręgowego nieważności/nieistnienia umowy.

Sąd Apelacyjny na skutek apelacji banku zmienił wyrok sądu I instancji i pozbawił tytuł wykonawczy wykonalności jedynie co do kwoty przekraczającej 169.051,47 CHF wraz z dalszymi odsetkami w wysokości 1,8-krotności obowiązującej stopy odsetek ustawowych od dnia 31 maja 2006 roku do dnia zapłaty. Sąd Apelacyjny nie podzielił ustaleń prawnych Sądu Okręgowego. Co istotne sąd odwoławczy uznał, że po wyeliminowaniu jako abuzywnej klauzuli przeliczeniowej dotyczącej spłaty, zastosowanie powinien znaleźć art. 358 § 2 k.c. i kurs średni NBP z daty płatności każdej raty.

III. [Stanowisko Sądu Najwyższego]

Omawiając orzeczenie Sądu Najwyższego należy moim zdaniem zacząć od końca, ponieważ na stronach 18-20 znajdują się najciekawsze wywody.

Sąd Najwyższy uzasadnia swoje rozstrzygnięcie tak:

„po pierwsze, można kierować się wolą stron wyrażoną w innych postanowieniach Umowy, a konkretnie w § 3 ust. 4 Umowy, który przewiduje przeliczenie kwoty pożyczki na złote według kursu kupna franka szwajcarskiego; § 22 ust. 1 Umowy nie może być w tym kontekście brany pod uwagę ze względu na swoją zbieżność z klauzulą uznaną za abuzywną. Uznając § 9 ust. 2 Umowy za niezastrzeżony, należałoby – w takim ujęciu – przyjąć, że strony zamierzały zastosować kurs kupna dla wszelkich przeliczeń między walutą zobowiązania a walutą spłaty (art. 65 k.c.). Koncepcji tej nie sprzeciwia się potencjalna abuzywność § 3 ust. 4 Umowy, ponieważ – jak już wyjaśniono – konsument może, działając w sposób świadomy i wolny, wyraźnie powołać się na niedozwolone postanowienie”;

„po drugie, można zastosować per analogiam 41 ustawy (…) Prawo wekslowe (…), który przewiduje, że jeżeli weksel wystawiono na walutę, która nie jest walutą miejsca płatności, sumę wekslową można zapłacić w walucie krajowej podług jej wartości w dniu płatności. Na gruncie tego przepisu przyjmuje się zgodnie, że miarodajny jest kurs średni waluty ustalany przez NBP. Do tego kursu odwoływał się także – choć tylko w kontekście przeliczenia walut obcych na EURO – art. 2 ust. 5 ustawy (…) Prawo dewizowe (…), obowiązujący w chwili zawarcia Umowy, co nie jest bez znaczenia, zważywszy, że m.in. do prawa dewizowego odsyłała Umowa w kwestiach w niej nieuregulowanych (§ 20). Podstawą uzupełnienia Umowy byłby w tym przypadku art. 56 k.c. odsyłający do przepisów ustawy stosowanych przez analogię”.

W żadnym miejscu uzasadnienia Sąd Najwyższy wprost nie stwierdza, że któryś z wyżej wymienionych kursów ustalony wg określonej daty, np. dnia wypłaty kredytu, należy stosować do rozliczenia każdej z rat. Wydaje się zatem, że Sądowi Najwyższemu chodziło o zastosowanie kursu kupna (pkt 1) albo kursu średniego NBP (pkt 2) z daty dokonywania konkretnego rozliczenia, tzn. daty płatności każdej raty. Gdyby zdaniem SN do rozliczenia każdej raty należało stosować jeden i ten sam kurs, niewątpliwie znalazłoby to wyraz w uzasadnieniu orzeczenia, nie pozostawiono by w tym zakresie domysłów.

Taka interpretacja orzeczenia SN, przy dłuższym zastanowieniu (lekturze) wydaje się być jednak nie do końca przekonywująca. Skoro SN wprost zaznacza, że należy odwołać się do art. 385 § 2 zd. 2 k.c. i zasady, że w razie niejednoznaczności wzorca należy interpretować go na korzyść konsumenta, to być może należy tę treść brać dosłownie i rozliczać każdą ratę po kursie kupna z dnia wypłaty kredytu. Pozostawałoby to w zgodzie z wcześniejszymi rozważaniami SN, w których wskazuje on na możliwość następczej akceptacji przez konsumenta niedozwolonego postanowienia i argumentacji dotyczącej § 3.4. umowy, w którym uregulowano inicjalne przeliczenie po kursie kupna. Co jest w takiej sytuacji najkorzystniejsze dla konsumenta? Kurs kupna zastosowany do wypłaty kredytu.

Uważam, że uzasadnienie Sądu Najwyższego przy uwzględnieniu tych dwóch elementów dopiero staje się zrozumiałe, możliwe do zastosowania. Przy czym tylko w tym konkretnym stanie faktycznym i w tej konkretnej sytuacji procesowej, w której konsumenci nie podważają § 3.4.

Co się bowiem stanie w sytuacji, gdy konsument zakwestionuje w procesie również klauzulę dotyczącą przeliczenia inicjalnego, po kursie kupna? Czy wówczas również należałoby stosować kurs kupna zastosowany przy wypłacie kredytu/pożyczki, skoro konsument zakwestionował również tę klauzulę? Czy wówczas mamy powoływać się na analogię z ustawy – Prawo wekslowe, czy też brać kurs kupna NBP z dnia wypłaty kredytu?

Tezy Sądu Najwyższego w pewnym zakresie znalazły wcześniej wyraz w jednym ze znanych mi orzeczeń, tj. wyroku Sądu Rejonowego dla Wrocławia – Śródmieścia we Wrocławiu z 19 lipca 2016 r., [VIII C 2064/15, www.orzeczenia.ms.gov.pl], w którym tenże Sąd stwierdza:

„Obliczenie nadpłat nienależnych stronie pozwanej polegało na odjęciu – od kwot ustalonych w oparciu o klauzulę waloryzacyjną – wartości nominalnej danej raty. Ponieważ harmonogram spłat rat posługiwał się kwotami wyrażonymi w walucie (…), dla obliczenia nominalnej wartości raty, spłacanej w walucie polskiej, koniecznym było pomnożenie kwoty raty z harmonogramu przez kurs kupna (…) według tabeli Banku z godziny 14:50 obowiązującego w dacie pierwotnej, tj. dacie uruchomienia kredytu, który to kurs wynosił 2,0550 zł”.

Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Śródmieścia we Wrocławiu nie uzasadnił niestety szerzej tego poglądu, przy czym w tamtej sprawie [VIII C 2064/15], wydaje się po lekturze uzasadnienia, że również kwestionowano tylko klauzulę dotyczącą spłaty (§ 10.4.), pomijając abuzywność postanowienia regulującego przeliczenie inicjalne.

Co do analogii – moim zdaniem nie jest ona dopuszczalna z powodu łączników zaproponowanych przez Sąd Najwyższy. Jest ona bowiem tworzona  z odesłania w umowie do prawa dewizowego, a następnie z odesłania z prawa dewizowego do prawa wekslowego.

Trudno też moim zdaniem dostrzec chociażby podobieństwo stanów faktycznych. Należy odróżnić sytuację regulowaną przez art. 41 Prawa wekslowego, od sytuacji w której element wzorca okazuje się abuzywny, a przez to bezskuteczny. Nie można „ratować” takim odesłaniem postanowienia przygotowanego przez profesjonalny podmiot posługujący się przygotowanym przez siebie wzorcem.

Jeszcze co do następczej zgody konsumenta na stosowanie wobec niego niedozwolonego postanowienia. Uważam, że Sąd Najwyższy ma rację, o ile konsument świadomie podejmuje decyzję i rezygnuje z ochrony roztaczanej przez europejskie i polskie prawo konsumenckie. Zgoda ta musi być wyraźna, jednoznaczna, wyartykułowana z należytym rozeznaniem. Nie wykluczam bowiem sytuacji, w której określone postanowienie może być dla danego konsumenta korzystne i będzie zależeć mu na utrzymaniu tegoż postanowienia w mocy. Abstrahując od kwestii orzekania ponad żądanie (art. 321 § 1 k.p.c.), nie można przecież rozstrzygnąć wyroku uwzględniającego powództwo wbrew woli konsumenta. Aż tak daleko proeuropejska wykładnia polskich przepisów nie może zmierzać.

Pytanie czy to wyrażenie zgody może nastąpić w drodze aneksu? Raczej nie. Z istoty aneksu wynika, że wprowadza on zmiany, eliminuje pewne rozwiązania/wprowadza nowe. Wyraźna, świadoma zgoda ma dotyczyć konkretnego niedozwolonego postanowienia, już zastosowanego, tkwiącego we wzorcu.

IV. [Wnioski]

Stanowisko Sądu Najwyższego w pierwszym odczuciu wydaje się niejasne, a nawet niekorzystne. Wynika to stąd, że niedopowiedzenia wynikające z pisemnych motywów, dają też mocny oręż bankom, chociażby w kwestii akceptowania funkcjonowania niedozwolonych postanowień. Będziemy zapewne teraz zarzucani w pismach tego rodzaju argumentacją przy jakimkolwiek aneksie pojawiającym się w sprawie.

Oczywiście SN po raz kolejny nie podziela argumentacji o nieważności / nieistnienia umowy. Pytanie tylko, czy Sądowi Najwyższemu chodzi o „odfrankowienie”, a może ściślej ustalenie stałego, jednego kursu do wszystkich rat (1), czy też o „odspreadowienie” i uzupełnienie umowy o przepis sprowadzający się do konieczności rozliczenia każdej z rat z uwzględnieniem kursu średniego NBP/kursu kupna (2).

Nie umiem obecnie na to pytanie odpowiedzieć. Być może jakiś element doprecyzowania tego orzeczenia pojawi się w omówieniu wyroku w Biuletynie Izby Cywilnej SN. Glosy mogą okazać się niewystarczające, bowiem będą pochodzić „z zewnątrz”, a wszystkich nas ciekawi co sam Sąd Najwyższy w istocie miał na myśli.

Tymczasowym rozwiązaniem tego problemu, do czasu wykrystalizowania się (mam nadzieję, że korzystnego) kierunku w orzecznictwie, może być po prostu dodanie kolejnej cegiełki do argumentacji prezentowanej w pozwach. Oprócz „klasycznego odfrankowienia”, uwzględniać należy także możliwość ustalenia nadpłaty z uwzględnieniem kursu kupna/kursu średniego NBP/kursu kupna NBP z dnia wypłaty kredytu.

%d bloggers like this: